2009-12-09 14:34:45 >> Najpewniejsze jest to, że nie wiem co będzie.
Co noc przytulam się do niego i chce wykrzyczec do ucha, jak bardzo się boję, a zarazem jak jeszcze bardziej bałabym się, gdyby nie było jego. skomentuj (2) 2009-12-08 14:51:24 >> Zgodziłam się... Zgodziłam się, bo nie mam innego wyjścia. Uciekamy. (zawsze przecież o tym wiedziałam) Bo po raz kolejny nie chce wszystkiego od początku, choć od początku i tak będzie. Po ponad roku bycia razem, a właściwie to chyba po trzech, bo tak być musiało. Czy przeznaczenie sobie wmawiamy? Chyba tak, moje chciejstwo jest jedyną przyczyną "tu i teraz" i tak zostanie. skomentuj (0) 2008-12-11 11:49:21 >> Historia pewnego komputera.
Pewnego dnia M. niezwykle zmęczony po pracy stwierdził, iż w naszej małej norce brakuje jakiegoś bardziej nowoczesnego sprzętu. Telewior i wibrator z zepsutym mrchanizmem są chyba szczytem osiagnięć techniki, które posiadamy, no może jeszcze dwie Nokie, które w przypływie szaleństwa "wymawiają" kto próbuje się połączyć. Laptop za czasów D. zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w Sylwestra, a bez lodówki okazuje się mozna żyć. skomentuj (8) 2008-10-02 19:44:41 >> Trujacy bluszcz.
Sen: skomentuj (2) 2008-09-01 20:52:20 >> Do lata...
Niech ktoś czar wynajdzie na miłość do M... skomentuj (2) 2008-08-29 18:19:49 >> Patriotyzm Ostatnio wszystko takie jakieś obce się wydaje... Mowie po polsku do mojego psa rasy kundel polski i odnoszę wrażenie, ze on nic z tego nie rozumie. Jak grochem o ścianę... Ja: "Zrób mi kawy i poszedłbyś do jakiejś roboty, zrobił cos pożytecznego..." Pies: "..." (merda ogonem i leci po piłkę) Ja: "Myślisz aby zostać zawodowym piłkarzem?" Pies: "..." (patrzy niczym Mały Ja) Patrzę po polsku na mą ziemską polską miłość M. i mam wrażenie, ze on nic z tego nie rozumie. Albo, ze zaczyna rozumieć tylko po hiszpańsku, bo tam się D. wybiera. Ujeżdżam moim polskim tyłkiem jego leniwego (w rozmiarze zdecydowanie polskim) fiuta i mam wrażenie, ze wypełniam jakiś narodowy obowiązek polskiej kochanki pod nieobecność polskiej żony. I czytuję w kradzionej prawdopodobnie fińskiej komórce polskiego smsa do tej polskiej żony: "Wróć do mnie kochanie, bardzo za Tobą tęsknię, to jeszcze można naprawić..." Ja: "Kochasz mnie?" M: "Eheeee" Ja: "Ja Ciebie też" M: "Ja Ciebie na zawsze..." K., do mieszkańców jakiejś bliżej mi nieznanej mieściny: "No bo w ogóle Sirene to ma chłopaka, który ma żonę." Wiesniaki: "..." (po namyśle: zdegustowani) Ja: "Hmm... no bo to taki tu regionalny zwyczaj." Wiesniaki: "Heeee..." skomentuj (1) 2008-08-26 23:41:54 >> Nie pij sam. Musze się wyzbyć nałogowego scarletyzmu i działać od razu. Za dużo odkładam, za dużo pozostawiam samoistnieniu. Jestem twórczą grafomanka i nałogową problematorka... Pierwsza noc od wielu, kiedy zasnę sama. Wygodnie, z balsamem do ciala i po jednym wieczornym Tyskie, bo komputer nie zaciągnie za włosy do łóżka. I miałam dola, a jego podobno w domu nie było. Ja: "Śniło mi się, ze na moim miejscu w łóżku leżała Twoja żona" M: "Bo to moja żona" i jeszcze śniłam o delfinie, którego wykradłam z akwenu, bo wśród plotek i dorszy inteligentne ssaki żyć nie powinny... a Delfin rekinem się okazał i ze strachem zabierałam go do domu, bo już oddać nie mogłam. skomentuj (1) |
|
|||||||